jestem milenialsem

Jestem Milenialsem…dwadzieścia lat później.

Przygotowałam 3 artykuły o milenialsach, bo pomyślałam, że to będzie ciekawa seria, bo znam ich, bo spotykam, bo pracowałam i pracuję z nimi. Przeczytałam wiele artykułów i wywiadów, byłam też na konferencji i warsztacie z tematyką dotykającą kwestii młodych ludzi na rynku pracy.

Seria zaczyna się artykułem o zderzeniu ze stereotypami. Kolejny to świat oczyma milenialsa, czyli co tak naprawdę mówi dwudziestokilkulatek, i na końcu jeszcze moje pomysły i propozycje na pracę i zarządzanie młodymi pracownikami. Czytam te artykuły i nagle mnie olśniewa… ja też jestem Milenialsem!

No może metryka i pesel na to nie wskazują, ale jak tak patrzę na te ich rozterki, na ich świat, wybory i decyzje, to szczerze –pamiętam jak sama myślałam i mówiłam to, co oni teraz myślą i mówią, i pewnie nie będę w tych przemyśleniach osamotniona.

Pamiętacie ten moment przed matura, kiedy to jakaś, zawsze uprzejma ciocia pytała: a co Kochanie planujesz robić po maturze? I tę cisnącą się na usta odpowiedź: Nic. A gdzie pójdziesz na studia? Szczerze – idąc na nie, nie miałam pojęcia o co chodzi. Może na medycynie, może na prawie – ludzie są bardzie zorientowani – mają cel albo ktoś im ten cel wytyczył i poszli. A ja stanęłam na Politechnice i pomyślałam sobie, że zawsze fizyka szła mi dobrze …więc skończyłam na Wydziale Fizyki Technicznej.

Potem pytali: a gdzie będziesz pracować? I to też było dobre pytanie – tak wtedy jak i teraz.

Młody człowiek kończy, bądź nie, studia – teraz może mieć jeszcze dwa podejścia na sprawdzenie czy to co wybrał było losowo dobrym wyborem, czy nie. Jeszcze wciąż licencjat i magister to dwie drogi, między którymi – jak to często słyszę od młodego człowieka – jest przerwa, czasami bardzo długa. Czas na przemyślenia. Może to i dobrze.
Bo tak samo pewnie jak ja te kilka…naście lat temu, też nie mają pojęcia co dalej.

Pamiętacie ten moment kiedy szukaliście pierwszej pracy – może jeszcze na studiach, może od razu po – i co wtedy czuliście? Dziś młody człowiek idzie na spotkanie i mówi do rekrutera – jestem dobry. Bo co ma powiedzieć – jestem w ciężkim stresie i nie wiem o co chodzi? Ja wtedy stanęłam przed panią w kadrach i usłyszałam: Możesz być. I byłam. Ale czy byłam zachwycona moją pracą? Czy chodziłam i opowiadałam, że jest cudownie, porywająco i motywująco? Tak jak młody człowiek dziś, tak i ja mówiłam: głupi szef, nudna praca, kiepskie pieniądze, zero motywacji. Teraz, jak na to patrzę, to już widzę, że może szef nie był taki ostatecznie głupi, a praca w sumie dobra. No i kasa też była.

Pewnie młody człowiek za dwadzieścia lat też powie, że może szału nie było, ale wszystko się ułożyło. O milenialsach mówi się, że są aroganccy, pewnie siebie i mają wymagania. Ha, zdziwienia nie będzie, jak powiem, że ja też usłyszałam kilka takich komplementów w swoim życiu zawodowym jako młody człowiek. Tak, z ręką na sercu – wy nigdy? Nigdy, przenigdy nic takiego nie usłyszeliście?

Jestem milenialsem! I chcę nim być – uwielbiam tych młodych ludzi. Oni mają siłę i widzą tam, gdzie może już moja wyobraźnia nie leci, ale ciągle, dzięki nim mam wrażenie, że się coś się dzieje i świat się zmienia.

Choć, jak mam być tak do końca uczciwa, to czasami, w zażartej dyskusji, gdy powoli płynę na braku świeżych argumentów mam ochotę powiedzieć – twardo i stanowczo – nie dyskutuj, ja mam dwadzieścia lat doświadczenia więcej!

 

P.S i jak tu po takim wyznaniu opublikować artykuły o milenialsach? 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *